| Pozew sądowy przeciwko internetowej wypożyczalni DVD |
|
| środa, 06 kwietnia 2011 16:57 |
|
Okazuje sie jednak, że dla niektórych organizacji stanowi to barierę nie do pokonania. Startup Zediva, który miał być pierwszą internetową wypożyczalnią filmów dostępnych na fizycznym nośniku DVD już ma kłopoty, a przysporzyła mu ich MPAA, organizacja pilnująca interesów wytwórni filmowych. Startup Zediva stanowi swego rodzaju wypożyczalnię DVD, z tymże umożliwia wypożyczenie fizycznej płyty DVD do obejrzenia, ale przez Internet. Użytkownicy mają dostęp do filmu przez określony czas, w którym mogą film zdalnie przewijać, wybierać wersje językowe i korzystać z innych funkcji DVD. Miało to umożliwić tani i szybki dostęp do filmów bez potrzeby dogadywania się z wytwórniami. Przedstawiciele Zediva chcieli w tym przypadku skorzystać z doktryny w amerykańskim prawie autorskim. Określana jest ona jako first-sale doctrine i zakłada, że nabywca legalnie dokonanej kopii chronionego dzieła ma prawo przekazać tę kopię innej osobie pod warunkiem, że nie powstała inna kopia. Prawo takie miało służyć odsprzedawaniu lub dawaniu w prezencie książek czy płyt. Rzecz jasna organizacja MPAA, która zrzesza amerykańskich wydawców, wniosła już pozew przeciwko startupowi do sądu w Los Angeles zarzucając mu, że wbrew temu, co o sobie mówi, Zediva jest usługą wideo na żądanie (VoD) transmitującą filmy przez Internet przy użyciu technologii strumieniowania. Ponieważ, według MPAA, Zediva szkodzi inwestycjom w nowe technologie oraz interesom legalnych dystrybutorów, wydawcy żądają od 150 tys. dolarów za każdy udostępniony przez serwis film. Prawdopodobnie sąd rozstrzygając tę sprawę skupi się na definicjach usług i treściach licencji, na warunkach której udostępniane są filmy. Źródło: di.com.pl
|


Trudno jest jednoznacznie określić różnice prawne pomiędzy osobistym odebraniem płyty DVD z wypożyczalni, a obejrzeniem jej zawartości bez wychodzenia z domu. W jednym i drugim przypadku płaci się przecież za własność intelektualną, czyli za możliwość obejrzenia dzieła. Jak więc oglądanie płyty w domu nie naraża przemysłu na straty, a oglądanie jej za pośrednictwem sieci już tak?
